piątek, 25 grudnia 2015

Święta, dzień pierwszy



No i stało się! Są święta! Po małym falstarcie mam co postawić na stół i czym poczęstować gości. Moje skarby stwierdziły, ze szaleństwa nie ma , ale trzymam poziom.
Kurczaka piekłam, wielki jak gęś, bo z wiejskiego gospodarstwa, od cioci. Nadziałam go jak trzeba a nie było komu jeść! W połowie obiadu rodzina głodomorów dosłownie wymiękła!
Święta mamy jak należy. Może poza pogodą? Trzy dni temu dzień ładny a wieczorem co kilka metrów szkło na szosie albo przestawiony drogowskaz.Młoda lipka rosnąca przy szosie - wycięta wraz z palikiem tuż przy samej ziemi... Wczoraj w nocy mgła jak mleko a ranek słoneczny jak w maju... Poplątało się wszystko. Niedługo dzieci nie będą kojarzyły Bożego Narodzenia z zimą i śniegiem. Sama już ledwo to pamiętam...

A jutro rocznica ślubu...
Tymczasem pokażę Wam nasze najładniejsze choinki! W tym roku maleńkie, za to każdy ma u siebie!! Nawet jedna stoi
 w kuchni!

















A oto chluba mojego męża!

4 komentarze: