czwartek, 26 listopada 2015

Rozważania pływaczki

Znowu trochę poprzynudzam, z tym basenem. Postanowiłam, że już nigdy, przenigdy! No, nie opuszczę zajęć! Wczoraj czułam się jak kołek w błocie, chociaż ćwiczyliśmy akurat żabkę. Trochę mi zajęło, zanim się rozkręciłam. Jak już wpadłam w rytm, to mknęłam jak torpeda. Głównie wg. zasady ,,ignorować polecenia". Trener preferuje żabę, to mi nóżki luks machają kraulem i na u odwrót..
Po takim treningu jestem wymęczona, zakwasy już tego samego wieczora. Cóż, nie mam już 20 lat! Mimo to poziom serotoniny tak wzrasta, że jestem gotowa góry przenosić.
Prawdę mówiąc dziś też przydałaby mi się taka terapia! Po pięknym dniu wieczór fatalny, szkoda gadać! Wobec tego kończę z harcerskim pozdrowieniem!
Ciekawi mnie tylko, czy jutro odezwie się któraś z pań, dziś zainteresowanych katalogiem.
Czuwaj, wiara!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz