środa, 18 listopada 2015

Po latach!

Popijam sobie syropek z czarnego bzu. Słodziutki, na kaszelek. Trochę się kaszle. Podobno alergia, mój syrop nie zaszkodzi. Siadłam do kompa ukradkiem, póki mecz, bo to sprzęt nie mój... Osobisty laptop nie łączy się z netem... oj, bieda! Miałam dziś oddać do naprawy, ale dostałam zaproszenie na wycieczkę do stolnicy, był sponsor, grzech nie skorzystać! Laptop poczeka!
Sprawę -śmy załatwili, ale nie zwiedziliśmy nic oprócz baru. Lało jak z cebra, a my staliśmy jak kołki koło Pałacu Kultury, może się któryś bus zlituje i nas zabierze do domu?
No i się zlitował. Po jakichś 2 godzinach stania. A tam żadnej wiaty czy latarni, za którą się można schować przed deszczem. Chociaż kebaba będę wspominać i wycieczkę jakichś Arabów. Zachowywali się gorzej, niż podstawówka na wypasie! No cóż, pewnie taka ich kultura!
Po zajściach we Francji ludzie się jakoś na nich dziwnie patrzyli...
Ale dość o kebabach. Pokażę Wam jak
 Pałac Kultury wygląda  w strugach deszczu. Nie widziałam go już ze 28 lat. Kiedyś tam było jakoś bardziej przestronnie...





I to też Warszawa! Jak się odwrócisz plecami do Pałacu...

2 komentarze: