wtorek, 13 października 2015

Wielkia atrakcja

Już teraz wiem, dlaczego mój M. tak lubi chodzić na basen. Też się rozsmakowałam! Woda wystąpiła co prawda z brzegów, ale dzięki zmyślnym urządzeniom wróciła na miejsce. Na pierwszy raz wpuszczono nas do najpłytszego chyba basenu, żeby nikomu z nas nie przyszła chęć się topić. Jednak przekorna Gosia musiała sprawdzić jak to jest pod wodą. Na szczęście moje dzieci raczej bloga nie czytają ,bo miałyby niezły ubaw!
Całkiem pewnie poczułam się dopiero gdy wzorem sąsiada zażyczyłam sobie podwójnego ,,makarona". Wtedy zaczęłam szaleć!
Szkoda, że to pierwsze i ostatnie moje basenowe harce... Mąż dał mi do zrozumienia, co o tym sądzi: bo leń to zawsze...
A maruda też zawsze...
W każdym razie wrzucam zdjęcie na wieczna pamiątkę! Nie bójcie się wody! Po dzisiejszym dniu wiem, ze nawet hipopotam jest w stanie się nauczyć pływać.
Złe porównanie, poczciwy hipcio rodzi się do życia w wodzie!
Wierzcie mi - to cudowne uczucie tak unosić się na powierzchni! (Zwłaszcza mając .... lat i .... kilo zywej wagi!)


3 komentarze: