środa, 28 października 2015

Żaba na tapecie

Dziś od końca! Zamieszanie się zrobiło z klapkami... Kilka podobnych par, właścicieli brak, a które z nich moje? Wzięłam na chybił trafił ale powiedziałam ratownikom, ze jakby co, to odmienię za tydzień.  Właściciel znalazł się zanim się przebrałam, a i tak nie jestem pewna, czy mam te właściwe.
Dziś nie chciało mi się iść, ciemno, zimo, wiało. Tym bardziej więc spakowałam torbę i w drogę! I dobrze! Znowu się troszkę zamoczyłam, popluskałam. Zauważyłam dziwne zjawisko. Moja ciężka pupcia unosi się na powierzchni wody jak tratwa ratunkowa, zwłaszcza gdy próbuję złapać grunt pod nogami. Nie ma siły, żeby wylądować! Natomiast kiedy trzeba unosić się na wodzie mój tyłeczek przekornie sunie w stronę dna basenu...  Czy tylko ja tak mam?
Dziś, kiedy próbowaliśmy pływać ,,żabką" okazało się, że idzie mi całkiem nieźle... ale za pomocą klasycznego machania nogami.
Szczególnie jak nie myślę o  tym, co robię!
Jedna z poprzednich grup po miesiącu nauki została rzucona na głęboką wodę. Mam nadzieję, że nasz trener nie wpadnie na podobny pomysł! Pochwalę się jeszcze, ze dziś używałam tylko jednego makaronu.  Taka jestem odważna!

4 komentarze:

  1. A ja właśnie myślałem, gdzie się podziały moje laczki!
    jak będziesz chciała stanąć na nogi to próbuj leżeć na wodzie. Jeśli działasz na przekór ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Są jeszcze inne rzeczy do stracenia na pływalni. Kiedyś ktoś z przebieralni majtek nie zabrał... :-)))

    OdpowiedzUsuń