poniedziałek, 19 października 2015

Dni pełne wrażeń!

No, nareszcie trochę ogarnięte! Po przeprowadzce. Na szczęście nie była to moja przeprowadzka. W sensie, że nie zmieniłam miejsca zamieszkania. Lokum zmieniła cała masa dóbr doczesnych , ja musiałam wymyślić transport. Małżonek dużo gadał a w końcu i tak to ja znalazłam samochód... A właściwie znaleźli mi go przyjaciele.
I tu miejsce na podziękowania dla Pana, który nie dość, ze nas przewiózł, to i strasznie się nadźwigał. Z własnej, nieprzymuszonej woli!
Moim miłym W. też wielkie dzięki. w końcu pokój mojego dziecka wygląda jak w  erze cywilizacji!
Problemy z przemeblowaniem przyćmiły nieco wycieczkę Młodego do stolicy. Stadion, kino, Galerie. Się chłopak też ołaził. Całe szczęście, że wrócił zadowolony i pełen wrażeń. Ja osobiście żałuję, ze zwiedzili mało obiektów historycznych. W końcu do stolicy jeździ się głownie do miejsc  historii.  Dla niektórych dzieci była to pierwsza wyprawa do Warszawy!
W każdym razie wycieczkowicze wrócili zadowoleni i oczywiście zmęczeni. I o to chodziło!

2 komentarze:

  1. Pan był bardzo miły - to prawda najszczersza ;-)) A pomocny za trzech.
    Pomyśl sobie na poprawę humoru, że ja to dopiero miałam zamęt...
    Na szczęście wszystko dobre co się dobrze kończy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Małolaty się historią nie bardzo fazują. Mac Donald to co innego! :-)

    OdpowiedzUsuń