sobota, 1 sierpnia 2015

Ci, co zostali

Pewne okoliczności skłoniły mnie do rozmyślań na temat żałoby. Jakie są jej formy zewnętrzne, a co czujemy tam gdzieś, w środku serca
W Wikipedii czytamy:
,,W wielu kulturach tradycja nakazuje, aby osoby blisko związane ze zmarłym okazywały żałobę. Dla bliskiego krewnego (małżonek, rodzic, dziecko, rodzeństwo) powinna trwać ona rok, w przypadku dalszej rodziny może być krótsza."
Zastanawiam się, na ile jest to uzewnętrznienie własnych uczuć, a ile tu pozorów, gry i przebieranki. Czy natrętne powracanie myślą do zmarłego to oznaka żałoby, a może na modłę płaczek lamentować  i chodzić w czerni od stóp do głów?
A jeśli smutek i przygnębienie nie mijają wraz z nakazanym tradycją czasem żałoby?
Dziś nie pytam Was o zdanie, zadaję pytania czysto retoryczne, chcąc uporządkować to, co sama czuję. Myślę, ze sfera uczuć jest nieprzenikniona a sposób przeżywania u  każdego z nas jest inny...

4 komentarze:

  1. Każdy odczuwa żałobę po śmierci bliskiej osoby, nawet jeśli tego żałobą nie nazywa.Trudno zapełnić pustkę po kochanym człowieku. Czasem trwa to przez całe życie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczególnie jeśli jest to matka.Tę stratę najtrudniej przeboleć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnież czuje się tylko pustkę w sercu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że każdy ma inaczej!

    OdpowiedzUsuń