środa, 15 lipca 2015

Sen stulecia

Przejmujecie się snami? Ja zbytnio nie zwracam na nie uwagi. Jako nastolatka sprawdzałam znaczenie każdego snu w przeróżnych sennikach, pytałam mądrych babek i koleżanek. Co niektóre nawet zapisywałam! Dawno mi to minęło. Jednak niektóre ze snów pamiętam latami. Są takie, które znam na pamięć, a to z racji, że co jakiś czas powtarzają się w niezmienionej wersji! Są też takie, których w ogóle nie pamiętam. W pewnych sytuacjach życiowych jednak zdaję sobie sprawę, ze tu już kiedyś byłam, albo to właśnie mówiłam, a teraz usłyszę tamto, i wiem, co odpowiem... W istnienie światów równoległych jakoś nie wierzę, wypada więc stwierdzić, ze to mi się kiedyś przyśniło... Dawniej  bardzo często śniłam  starożytne miasto Petra. Jest, sprawdziłam;  ale wtedy nie wiedziałam, ze takie istnieje. Często we snach chodziłam po schodach, szykowałam się do podróży...
Takiego snu jak dziś nie miałam już dawno. Fabuła to skrzyżowanie melodramatu z nowelą brazylijską... Od lat nie oglądam takich rzeczy. Obudził mnie mój własny płacz! Twarz zalana łzami, poduszka mokra! A mój mąż jakby nigdy nic chrapał obok nieświadomy niczego...

2 komentarze:

  1. Ja bym nie pozwolił, żeby koło mnie kobieta płakała ! :-I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Mietku, jak Pan zaśniesz, to pewnie jak kamień, skąd byś wiedział, że zona płacze! Tak jest u wszystkich mężów!

      Usuń