poniedziałek, 22 czerwca 2015

PIERWSZY DZIEŃ LATA


Lato przyszło niepostrzeżenie. Od rana straszyło chmurami a jak już przyszło co do czego - zrobiło się miło. Dzień wczorajszy w Radzyniu upływał pod  hasłem "italo disco". Do miasta zjechał Francesco Napoli! Co się z tym wiąże  koncert, festyn.  Siedząc ze szklanką zimnego piwa postanowiłam, że się do Was wyżalę.
Nie było mi dane się z Wami spotkać przy stoliku z próbkami. Organizator za miejscówkę zaśpiewał sobie,  że ho,ho! A miał śpiewać zupełnie kto inny!
W zaistniałej sytuacji z pójścia na koncert też zrezygnowałam. Nie dam z siebie zdzierać zdziercom jednym! (Chociaż akurat bilety były w znośnej cenie.)
Całe występy wysłuchałam za darmo, z własnego podwórka, bez skrępowania i biletu.Wizji co prawda nie miałam, ale fonia ok., nawet jak wyciszyli sprzęt na główną część wieczoru. Jakby na złość organizatorom  występ gwiazdy zlała porządna ulewa i jak sądzę nastąpił przyspieszony finisz...
Na pocieszenie dla piwoszy ogródek piwny działał dalej! Sms-y zapraszały mnie do przyjścia jeszcze późno w noc.





Wskutek zaistniałych okoliczności nie zrobiłam  fotek z festynu, sam Francesco też nie został uwieczniony.Na pocieszenie pokazałam Wam nasze radzyńskie lipy, które już od połowy czerwca rozsiewają cudowne zapachy po mieście. Tu akurat rozkwitające  koło dzwonnicy.

10 komentarzy:

  1. Po co Ci wizja ... fonia i bliskość przyjaznego dachu nad głową w trakcie ulewy - czegóż więcej chcieć!
    Pomijam brak ścisku i woni rozgrzanych ciał.
    Czuj się wygrana ;-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko się zgadza! Znam to uczucie, gdy walą Ci się tony wody na głowę i znikąd pomocy! Chociaż jak obejrzałam fotki ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też wysłuchałam w domu występu i nie żałuję tego scisku i woni widzów

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu A może przepis na herbatkę z lipy Piałam taką wiele lat temu przygotowaną przez prababcie

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno, dawno temu parzyłam herbatę, a to było tak:
    1 lub 2 łyżki suszonych kwiatów z lipy zalałam zimną wodą i przykryłam. Podgrzewałam, aż się zagotowało. Potem czekałam trochę aż naciągnie i przecedziłam.Można dolać wody, żeby dopełnić szklankę. Możemy słodzić cukrem, ale zdrowszy jest miód. Miodek lubi herbatkę lekko wystudzoną, wtedy nie traci cennych składników.
    Możesz pić na ciepło, wtedy rozgrzewa a gdy wypijesz schłodzoną dobrze orzeźwi, Dla nadania herbatce wyrazistego smaku można dodać plasterek cytryny.
    A jak robiła herbatkę Twoja prababcia?
    Może ktoś z Was zna przepisy na zdrowe, orzeźwiające napoje na lato?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie takiej nie piłam. Po prostu zalewałam wrzątkiem i piłam pod koce,żeby sie wypocić.

      Usuń
  6. Gosiu nie wiem byłam dzieciątkiem nie doceniajacych umiejętności prababcia Już nigdy nie piłam takiej herbaty ani nie jadłam takiego chlebka z pieca: ( Smak zapach pamiętam Na wspomnienia łezka się kręci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorcia, też tak mam! Są smaki z dzieciństwa, które się pamięta do końca życia! :-)

      Usuń
  7. A ja Panie Mietku słucham też tego, aby nie non stop!

    OdpowiedzUsuń