piątek, 20 lutego 2015

Od dziś na dwór!

  Kumpela mówi, ze praca nad biżuterią ją uspokaja. Sprawdziłam! Rzeczywiście wszystkie durne myśli uleciały z mojej głowy. Zaczęłam od nowej bransoletki. Wygląda ciekawie. Znalazłam opis i...
no właśnie. Nitka cieniutka. koraliczki tycie. Wzrok - szkoda gadać. Ale się zawzięłam, Ganiałam te koraliki i klęłam pod nosem. Po chwili takiej zabawy problemy z młodym przestały istnieć, Ważne było, żeby złapać koral na niteczkę, potem następny...
Dzięki temu mam ładną bransoletkę  i już mnie nie męczy żaden kac moralny! Każdemu wiec polecam taka terapię!
Następna forma samopomocy to kontakt. Z przyjaciółka najchętniej. Jeśli takowa jest akurat niedostępna, proponuję inną formę kontaktu, z naturą!
Upewniwszy się,że żadne niedociągnięcia nie wywołają burzy w domu wyciągnęłam mamuśkę na kijki. Pogoda nam się udała popisowa. Znowu trochę wiosny tej zimy! Najwyższa pora na spacerki, ja od świąt wybiegam z domu tylko po zakupy albo do kościółka!
Pierwsze metry to był szok dla przedramion, inny ruch niż na co dzień. Po chwili minęło, pełny komfort!
Zrobiłam fotkę z trasy,Niestety, mama zwiała sprzed obiektywu. Został pejzaż z modelka w tle.
Z tego, co widać , w ogóle nie widać, ze to środek lutego. Trawka prawie zielona a na rzece wypasione kaczki! Mnóstwo ludzi korzysta z uroków zimy. Szkoda, że do prawdziwej wiosny jeszcze tyyyyle tygodni!

7 komentarzy:

  1. Małgosiu, ja też gonię koraliki, ba nawet jestem nimi zmęczona. Poza tym jest pozostała reszta życia. Nie poddawaj się wychodź, pogoda jest jaka jest, a wyzwania trzeba sobie stawiać. Nastrój się poprawi gwarantuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aszy. miło usłyszeć, że mistrzyni również walczy z koralikami! Moja walka zakończyła się sukcesem! Ta z biżuterią i sobą! :-)

      Usuń
  2. Ja też jestem za kontaktem z naturą. Uważam,że tego nie doceniamy, co mamy na wyciągnięcie ręki, a przejmujemy się byle czym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Kasandro! Moje problemy zazwyczaj nie sięgają poza czubek mojego nosa... I całe szczęście! Dzięki temu jakoś sobie z nimi radzę. Pogoda sprzyja, więc korzystam pełną garścią! ;-)

      Usuń
  3. Też bym sobie tak pochodził, niekoniecznie z kijami. Mogę się dołączyć? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam kijków to wyciągnęłam rower ale pogoda się zepsuła wiec znowu siedzę w domu. :-(

    OdpowiedzUsuń