piątek, 30 stycznia 2015

Piątek rano (dobrze, że nie 13!)

Weno twórcza, wróć do mnie! Mam tyle planów i pomysłów, że aż mnie dopadła niemoc twórcza! Nie wiem, za co sie najpierw zabrać, wobec czego siedzę sobie, nic nie robię i czekam na natchnienie!
Podobnie chyba ma dziecię moje! Raz kolejny nie idzie do szkoły, bo nie! Co zrobić z takim gagatkiem? Na lanie za duży, na perswazję głuchy... W moim koszu pięknych jabłek zawsze schowa się jakiś robaczek, który gryzie! Na tego akurat robaczka powinien się znaleźć sposób, tyle, że ja na niego jeszcze nie trafiłam!
Może ktoś z Was zna metodę na takiego ucznia - leniuszka? Pomocy!

6 komentarzy:

  1. Jak czułam niechęć do szkoły to mi mama dawała jakąś giga - ciężką robotę, że mi się po godzinie chciało na lekcje! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żebym ja tak mogła nie chodzić do szkoły,ehh

    OdpowiedzUsuń
  3. Za moich czasów to nie był, że nie idę do szkoły :)
    Tęsknie za szkoła to najlepsze lata młodości :)
    D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasy nastały.. Młody chętnie popracuje żeby tylko zostać w domu! Ja też miło wspominam szkołę, belfrów i wygłupy! Naukę polubiłam dopiero teraz, gdy się nie muszę uczyć, szkołę lubiłam zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  5. My kobiety musimy się niestety nieustannie mobilizować, trzeba mieć nadzieję że młodzi ludzie też podlegają zmianom. Myślę tu o takich no korzyść

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest! Tak myślę, obserwując najstarsze dziecko, już w wieku po - szkolnym!

      Usuń