wtorek, 9 grudnia 2014

i PO KIERMASZU!


Przygotowania trwały dnie całe i część nocy a impreza jedno popołudnie...
Znowu świetna atmosfera i miejscówka najlepsza z możliwych. Każdy widział i chciał - nie chciał, musiał obok przejść! Pewna niedogodność, że kolega mi się pochorował i musiałam plackiem siedzieć lub stać raczej przy moim stoisku!Nie zobaczyłam wiec zbyt wiele! Moja rodzinka po łokcie w smarach,  więc byłam zdana sama na siebie. No cóż, wszem wiadomo, że matka sprawdza się zwłaszcza w warunkach ekstremalnych!
Poznałam wiele fajnych osób, do kilku wzięłam namiary. Bardzo podobały mi się szmacianki mojej sąsiadki. Z wierzchu lala do zabawy a w środku łuski gorczycy,czy pestki z wiśni po rozgrzaniu stanowią dobry okład na wszelkie bóle reumatyczne, Podziwiałam prezentację Ewy Graniak Wosinek, pełną wszelkich rękodzieł oraz stoisko cukiernicze, Co w nim dziwnego? Pierwszy raz próbowałam sernik z kaszy jaglanej! W ogóle nigdy b nie słyszałam, że kaszę tę można używać do wypieków! Podobno przepisy znajdę w internecie...
Żałuję tylko, że nie mogłam zrobić zdjęć. Cóż, musicie poszukać, znajdziecie ich mnóstwo, nawet na fejsie!

3 komentarze:

  1. Opinie w necie były, głównie dobre! Szkoda, że mam za daleko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie za to zachęciłaś do eksperymentów z ciastami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, te serniczki z kaszą jaglaną... Poezja!

    OdpowiedzUsuń