niedziela, 24 sierpnia 2014

Pogodynka

Dzisiaj znów ani słowa o kosmetykach. Mam małe dylematy końca wakacji.
 Leje, pada, siąpi siąpi pada.Tak w skrócie kształtuje się dzisiejsza pogoda. Trochę zła na siebie jestem, że się za rano do kościoła wyrwałam, teraz jednym ciurkiem NUDA! Już nawet internet nie daje natchnienia. Na "rękoczyny"brak materiału. Jutro dożynki w Czemiernikach. Planowałam się tam wyrwać, na meteo pogoda znośna, może się dobrze zacznie tydzień?
Z innej beczki- ktoś już kupił   wszystkie podręczniki? No? Moja rączka w dole, brak książki do historii, podobno w ogóle nie wydrukowali. Kto to widział takie cuda? Jako osoba hmm... wiekowa pomnę czasy, kiedy raz się książki kupowało i używały po kolei wszystkie dzieci w rodzinie. Teraz mimo gotowości na wspomniany wydatek istnieje deficyt... Może by jednak wrócić do starej chlubnej tradycji, oszczędzić nasze nerwy, portfele i lasy na świecie ? Jestem ZA i tym razem obie łapy w górze!
Książki, Kałamarz, Pióro, Wazonik, KwiatkiSwoją drogą, jak się stresowałam, ze idą wakacje, tak teraz cała szczęśliwa czekam na rozpoczęcie nauki. Stanowczo, dość mam już wrzasków, przepychanek czyja pora na kompa, kto odkurza a komu w udziale wieszanie prania ! Wiem, że wiele mam robi to osobiście z konieczności, ale ja z wygodnictwa zaganiam młodych do prac w domu, na przyszłość będzie jak znalazł. Żony to docenią!  Jedynie do zajęć na tzw. świeżym powietrzu żadnego zmusić nie mogę. Trudno, nie wszystko naraz. A jak ja nie zdążę wykonać planu, to wykażą się synowe!
Jeszcze na przełomie miesięcy czeka góra papierkologii i dreszczyk emocji, przyznają, nie przyznają, a może średnia za duża i z rodzinnego nici? Takie dylematy ma większość mam w naszym kraju i konia z rzędem temu, kto przez to przejdzie bez stresu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz