piątek, 6 czerwca 2014

Znalazłam marchewkę!

Poszłam do ogrodu zażyć trochę chłodu. Dobrze mi się myślało na różne tematy aż tu nagle spisek jakiś - zostałam wzięta we dwa ognie ryczących kosiarek! Mąż i sąsiad pożałowali mi ptasich treli i za koszenie się ostro zabrali. Ptaszęta przeniosły się w inne miejsce a ja musiałam myśleć 3 x głośniej! Wiec tak głośno jak to możliwe myślałam sobie jak to jest  znać się z kimś od dnia urodzenia (nie- urodzin) i przez tyle , TYLE! lat żyć w przyjaźni! Zrobiłam małe rozliczenie ile miałam przyjaciółek,ilu prawdziwych przyjaciół. Wiele z tych przyjaźni się rozmyło, ale parę jest takich, że po latach nie widzenia się możemy na siebie liczyć... Czy przyjaźni moich dzieci przetrwają próbę czasu?
Następny wątek - co dajemy poznać o sobie innym. Niewiele wiem, co myślą moje dzieci, chyba, że się kłócimy i coś wykrzyczą na temat. Ile one wiedzą o mnie  poza tym,co same zobaczyły? Co poznają po latach a czego nawet się nie domyślą? Moje plany, przeżycia i marzenia przestaną istnieć wraz ze mną albo i wcześniej, bo  zapomnę...
Ja sama dopiero niedawno dowiedziałam się  historii rodzinnych,o jakich żadne książki nie piszą. Myślę,jak uwiecznić tę cząstkę wiedzy i zdobyć następną!...Żeby moi synowie nie wchodzili w życie zupełnie bez żadnego rodzinnego zaplecza...
I zaczął siąpić deszcz, który od rana zapowiadał się dalekimi grzmotami i niedalekim dudnieniem.Przerwał pielenie i moje rozmyślania..
A z tą marchewką to było tak,że nie wiedziałam co w zagonku mam. Nie urosło! Dopiero drogą selekcji i dedukcji doszłam, że to marchew. Co pół metra parę ździebełek, Zanosi się na urodzaj!

4 komentarze:

  1. Niestety, mnie też dopada taka zaduma nad życiem. Trafnie to ujęłaś w pierwszej części wpisu. Bardzo wnikliwe spostrzeżenia..

    OdpowiedzUsuń
  2. Samo życie! Czworo bąbli urodziło się tego samego dnia a dwoje od tamtej pory do dziś się przyjaźni... Że zacznę od samego początku...

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię marchewki, 18-19 -tki! Moja czasem też ruda!

    OdpowiedzUsuń