wtorek, 27 maja 2014

Zmiany są nieuniknione?

Rośnie mi z wiosną, oj rośnie! Co mi tak rośnie? Chwasty mi rosną! A co, myśleliście, że ceny? No, one też, ale nie w Oriflame! Wyszłam na chwilę do ogrodu, obejrzeć tę wiosnę i zostałam tam ze 3 godziny może. Wystarczyło, żebym zamieniła się we skwarek. Cóż, siła wyższa!
Okazało się, że co prawda się rozwija ale chwast, a ogórki w ogóle nie wylazły! I co teraz? Użyłam radykalnych środków i mam nadzieję za jakieś 3 dni widzieć efekty. Po czereśniach już nie ma śladu. Na szczęście w tym roku Mateusz był szybszy niż szpaki. Morela wymaga interwencji a sałata nadaje się do jedzenia, rzodkiewka prawie też. Ktoś ma ochotę?
W domu dziś poza moimi plecami zrobił się wielki bałagan. Dziecię me za malowanie się wzięło! Ściany jak malowane ale na całym piętrze obraz nędzy i rozpaczy! Tato mało zawału nie dostał,jak wrócił z roboty. Lubi oceniać pracę przed jej końcem! Po bajzlu nie ma śladu a w pokoju synka jak w niebie, łącznie z sufitem- błękit!
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, ze tak pięknie rozpoczęte dzieło wymaga kontynuacji. Czas renowacji- chyba właśnie nastąpił!
Najważniejszą rzecz zostawiłam na koniec. Moj synek najmniejszy wywczasów zażywa, do Trójmiasta pojechał i podobno ma się nieźle. Wróci dopiero we czwartek. Nakaz odgórny dostał dokumentację podróży przywieźć. Zobaczymy! Strasznie ciekawa jestem tego Daru Młodzieży! 

2 komentarze:

  1. A u mnie są już truskawki! Pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje też pyszne, i fotogeniczne! (spójrz następny post... :)

    OdpowiedzUsuń