wtorek, 26 listopada 2013

Witam!

Hej, ludziska! A tak sobie tylko piszę, żeby się przywitać! Ostatnio dom mi się zamienił we szpital, pół rodziny rozłożył wirus, na końcu padłam ja. Dobrze mi było w tym niedobrym stanie, dzieci się o mnie troszczyły, na paluszkach chodziły gdy mama spała i parzyły herbatki. Normalnie takie cuda się nie zdarzają. Trudno się o cokolwiek doprosić, zwłaszcza o spokój. Oj fajnie się chorowało! Dopóki lodówka była pełna i nie zjadło się jadło, które przy(u )gotowałam na tę czarna godzinę. Niestety każdy sen się kończy więc mamusia dzielnie ruszyła dziś po prowiant, coby z głodu nie zginął lud pracujący i uczący się! I okazało się, że stęskniłam się za  moimi klientkami i miłymi rozmówkami. Wniosek-chwilka odpoczynku i znów mamy dystans do siebie i potrafimy się                                                               cieszyć z tego, co jest! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz